26 kwietnia 2013

PIRACI



Początków piractwa należy się dopatrywać już w momencie, kiedy w ogóle pojawiła się komunikacja drogą morską. Praktycznie żadna część świata nie była wolna od grup rabusiów napadających na statki. Złotym stuleciem dla piratów z okolic wybrzeża Ameryki był wiek XVII, kiedy transport eksportowanych z kolonii towarów szedł pełną parą, a kwestią napadów na europejskie statki nie zajmowano się dostatecznie mocno. Symbolem piratów jest Jolly Roger - czarna flaga z białą czaszką  i skrzyżowanym pod nią piszczelami, która to flaga występuje w najróżniejszych wariantach zależnie od regionu. Piratów, którzy przeszli w służbę monarchy w zamian za możliwość zawijania do kontrolowanych przez koronę portów i zatrzymania części lub całości łupów zdobytych na polecenie władcy lub jego przedstawiciela, nazywa się korsarzami. Korsarze pływają zazwyczaj pod banderą korony. Niewierność względem monarchy karze się surowo - zazwyczaj śmiercią przez powieszenie na szubienicy, który to los czeka zresztą większość piratów schwytanych przez władze kolonii.

Żeglarskie wierzenia wywodziły się z różnorakich morskich legend. Pomimo znacznej geograficznej odległości od trasy pechowego Latającego Holendra, ujrzenie tego statku-widmo sprowadzać ma katastrofę na jednostkę, z której go zauważono. W wierzeniach królują również różnorakie morskie potwory - od przypominającego ośmiornicę Krakena, który niszczy napotkane statki, przez kolejną wielką ośmiornicę ochrzczoną imieniem Lusca - ulubionym zajęciem tej koleżanki również jest zatapianie okrętów, aż po ogromne morskie węże, również stworzone do unicestwiania jednostek pływających. Kobiety również  mają swoją zasłużoną pozycję w żeglarskich wierzeniach - to właśnie one mamią i otumaniają członków załogi, doprowadzając do katastrofy. Nie można tu nie wspomnieć choćby o syrenach - przyciągających i hipnotyzujących swym śpiewem, czy o bogini Calypso, której niezwykła uroda miesza żeglarzom w głowach, wiodąc ich ku śmierci w tonącym, roztrzaskanym na skałach okręcie.

Co się zaś tyczy używanej przez piratów broni, to w ich rękach połyskują wszelkiej maści szable, szpady i rapiery. Każdy szanujący się wilk morski dysponuje odpowiednim kordelasem. Czasem trafi się jakiś zdobyczny muszkiet, jednak w kwestii broni palnej królują nieco już anachroniczne pistolety skałkowe. Okręty, naturalnie, wyposażone są w działa wszelkiej maści.

Z zawijaniem do portu piraci mają pewien problem natury zasadniczej, bo jeśli już zaryzykują wpłynięcie do któregoś z tych należących do korony, czeka ich natychmiastowa konfiskata łupów i statku, a jeśli będą szczególnie niegrzeczni - sąd i bardzo prawdopodobna utrata życia w trybie pilnym. Dlatego zdecydowanie unikają pojawiania się drogą morską w kontrolowanych przez żołnierzy portach, ale nie oznacza to wcale, że skazani są na wieczne błąkanie się po oceanie. Rządzące się własnymi prawami pirackie porty czekają na rabusiów z otwartymi ramionami, a w portach same wspaniałości - burdele, tawerny, podejrzani handlarze, chętni do zaciągnięcia się na statek, pijaństwo, rozpusta i występek! Należy wziąć jedynie pod uwagę, że w chaosie bezkrólewia trzeba umieć sobie poradzić bez oparcia w monarszych przepisach i zbrojnych oddziałach królewskiego wojska.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz