Jacmel nie jest ani największym ani najbardziej znaczącym portem San Domingo, ale to właśnie on stał się ulubioną przystanią Krwawego Maynarda po podpisaniu sojuszu z Hiszpanami. Jednak ani on, ani jego załoga nie mogą tu liczyć na gorące przyjęcie - wciąż patrzy się na nich podejrzliwie, a dla mieszkańców miasteczka wciąż są piratami, chociaż na maszcie powiewa dobrze im znana flaga. Zaściankowe miasteczko Jacmel nie zachęca do dłuższego pobytu, a większość przybywających spędza tu tylko tyle czasu, ile musi. Ale nie członkowie załogi Skarbu Diabła - oni uwielbiają to ponure, parne i niepokojące miejsce, w którym mogą spokojnie siać postrach i oddalić od siebie choć na chwilę myśl o konieczności zaadaptowania się do nowej sytuacji.
Port jest niewielki, jednak kilkanaście małych jednostek lub kilka większych jest tu w stanie bez problemu przebywać w jednym czasie. Opłaty za pozostawienie statku w zatoce nie należą do najniższych, jednak kapitanowie nie muszą się martwić o swój dobytek, bowiem Jacmel słynie ze skutecznego systemu ochrony. Małe, lokalne statki handlowe dokonują tu wyładunku, a raz w tygodniu pojawia się w porcie wielka jednostka, która zabiera to, co wcześniej przybyło do Jacmel z pobliskich wysp.
Tawerny, oberże i domy uciech nie są tu niczym dziwnym i wyglądają bardzo podobnie jak w przypadku portu Cabaret, chociaż tutejsza klientela lubi przekonywać samą siebie, że ma z cywilizacją zdecydowanie więcej wspólnego niż nieokrzesani piraci. W Jacmel nie może być mowy o rekrutacji na pirackie statki, jednak można się spokojnie zaciągnąć na okręt płynący do Europy, więc to właśnie tu ściągają dezerterzy i wszelkie inne męty, które pragną zminimalizować ryzyko aresztowania i przedostać się przez ocean. To musiało w końcu zwrócić uwagę władz, więc zarówno port, jak i miasteczko roi się od mundurowych, którzy bacznym okiem obserwują wszystkich i wszystko.
Władzę w porcie sprawuje właściciel terenu, na którym ów się znajduje - Luis de Santa Barbara, potomek jednego ze znamienitszych konkwistadorów. Nie jest on zarządcą szczególnie udolnym czy biegłym w sprawach administracyjnych, więc miasteczko nie ma większych szans na intensywny rozwój. Jedynie wspomniane już systemy ochrony jednostek przybyłych do portu są więcej niż zadowalające.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz