27 kwietnia 2013

We will never die

Wiedźma Luna


"Would you love me If I was anything but what I am?"

Do portu Cabaret zawitała, kiedy najstarszy z piratów nie był jeszcze zygotą i od tego czasu budowała i zdobywała szacunek zacnych ludzi trudniących się, każdym niezbyt chwalebnym rzemiosłem. Przewrotna w swej naturze, przepowiadała przyszłość, określała przeszłość i wpływała na teraźniejszość za pomocą tylko sobie znanych środków. Skłonna ci pomóc, jeśli masz coś w zamian, jeśli nie, swoją cenę i tak poda, a ty zapłacisz na końcu. Miesza eliksiry i życia śmiertelników, daje wskazówki i amulety. Truje wodę na okrętach i nie raz palce w występku łotrów maczała. Nie często opuszcza swoją chatę, a jeśli już to i tak kroczy dumnie, bo ludzie wiedzeni instynktem schodzą jej z drogi. Bywa uwodzicielką, chociaż jej wygląd już nie zachęca, kiedyś była śliczną kusicielką. 

{Co ludzie powiedzą?}
Mówi się, że za cenę wiecznej młodości, oddała kolor swojej skóry, a miękkość włosów wymieniła na sekrety wszystkich ludzi. 

Mówi zagadkami, nie oczekuj od niej człowieku konkretów. Nie pływa na okrętach, bo kobiety na morzu przynoszą pecha i ona też by przyniosła, ale gdyby chciała, mogłaby się z nim bawić i zmienić w sprzymierzeńca. Szanuje niebo, ptaki, morze i duchy. Czerń wokół oczu daje jej patrzeć w inne wymiary, a pióra we włosach dają jej swobodę w przestworzach, tak mówi gdy ktoś o to pyta. Słowa spływają z jej ust szyfrowane akcentem zza morza, zza tej planety. Jest kapłanką Kalipso i wszystkich innych bożków. Szanuje też ludzi, chociaż tego nie okazuje. Lubi młodych piratów. Wszystkich chętnie przyjmie i ugości w swoim domu, jeśli tylko są gotowi zaoferować w zamian szacunek. Jej drzwi są zawsze otwarte. Nie bądź natrętny i nie dokuczaj.

{Rezultat: na przykładzie Starego Bic'a}
Stary Bic nachodził Lunę przez tydzień domagając się, by dała mu statek. 
Luna, za każdym razem odmawiała, przez grubiaństwo Starego Bic'a. 
W końcu, jej cierpliwość się skończyła i rzuciła na niego straszliwą klątwę.
Luna nie jest okrutna, więc klątwa skutkowała obumarciem wszystkich podłużnych członków, tylko od pasa w dół. 

Raz w tygodniu do Domu Wiedźmy Luny przychodzi pijany rzeźnik i za tygodniową prognozę pogody, przynosi jej żywą, chorą lub starą kozę. Wiedźma zabija kozę, zdziera z niej skórę, którą suszy i rysuje na niej najlepsze i najdokładniejsze mapy na Karaibach. Mięso i trzewia suszy lub zjada. Tajemnicza, intrygująca, nie pija rumu, chociaż... od czasu do czasu. Za to pali liście roślin, które uprawia za swoim domem, wdycha ich dym i mówi, że wtedy najlepiej rozmawia jej się z bogami i odprawia rytuały.

_______
Karta wyszła krótsza niż miała być, ale nic straconego. Lunę poznajcie w wątkach. Przyjdźcie po co chcecie. :)
Naomie Harris jako Tia Dalma >Luna, cytaty "Piraci z Karaibów"
Serdecznie pozdrawiam i zapraszam do wątków. :)

31 komentarzy:

  1. [wątek być musi ;) w końcu Luna przepowiedziała Scarlett dziecko, więc do tej pory niemal pada na kolana na jej widok xD Jakies pomysły może? ;>>>>]

    OdpowiedzUsuń
  2. [ a wątek bardzo chętnie :) może jak Kayna była mała, dostała od niej jakiś amulet? Dziewczynka sobie ją zapamiętała i teraz przy okazji zacumowania w porcie, mogłaby chcieć ją odnaleźć? Nie jestem dobra w wymyślaniu :<]
    Kayna

    OdpowiedzUsuń
  3. [ jeśli możesz zacząć, to chętnie skorzystam, chwilowo wyczerpałam się z weny przez moją marną kartę :<]
    Kayna

    OdpowiedzUsuń
  4. [jako ze Luna kiedys jej przepowiadziala ze Aurelius będzie godnym następcą ojca i dziadka, to może będzie chciała dowiedzeć się czegoś o jego przyszłości? ;>]

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiedźmę Lunę widziała po raz ostatni przeszło pięć lat temu. To właśnie wtedy przepowiedziała ona przyjśce na świat Aureliusa i zasugerowała, że będzie on godnym następcą swojego ojca i dziadka. Wiedźma powiedziała również, że Aurelius zmieni poniekąd bieg pirackiej historii. Scarlett starała się wyrzucić z pamięci tamto spotkaie, jednak ostatnimi czasy miała nieodparte wrażenie, że niedługo stanie sie coś, nad czym nie będzie mogła zapanować. Korzystając więc z okazji, że 'Kochanka Neptuna' przybiła do portu po długim czasie na pełnym morzu, skierowała się w stronę miejsca zamieszkiwanego przez wiedźmę, gdyż chciała by ta powiedziała jej coś więcej o losach jej syna. Oczywiście nie powiedziała o niczym Claudiusowi, więc w drodzę rozgladała się nerwowo wokół siebie. Nie chciała by ktokolwiek dowiedział się dokąd idzie. Przed wejściem do domu wiedźmy wzięła kilka głebokich oddechów, po czym pchnęła drewniane drzwi i weszła do środka.

    OdpowiedzUsuń
  6. [wątek jak najbardziej XD zwąłszcza, ze dawno temu Octavius chciał by Luna sprzedała jego duszę diabłu, w zamian za przwrócenie do życia jego żony ;) można by coś nawiązać do tego tematu xD]

    OdpowiedzUsuń
  7. Niewielka, zaplatana bransoletka, z dziwaczną blaszką, od zawsze spoczywała na jej nadgarstku, a przynajmniej tak jej się zdawało. Dziwne uczucie i przekonanie, że bez niej, nie byłaby tą samą osobą, nie pozwalało jej, pozbyć się, niezbyt ładnego przedmiotu, którego historie pamiętała jak przez mgłę. Dlatego w momencie przybycia do portu, zamierzała odnaleźć jedyną osobę, która bezpośrednio wiązała się z istnieniem bransoletki, która od dawna stanowiła część jej żywota. Jej ojciec, nie często pozwalał sobie na cumowanie u brzegów, gdy więc tak się już stało, jak zwykle wyrwała się spod skrzydeł osób, które miały ją kontrolować i zboczyła z obranego kursu, co jakiś czas pytając przechodniów o miejsce pobytu owej kobiety. Niektórzy przeklinali ją, odpędzali, a inni w nerwach odchodzili. I gdy już miała się poddać, znalazł się człowiek, który doskonale wiedział, gdzie dziewczę ma się udać. Po dość długiej wyprawie dotarła do drzwi, za którymi skrywała się kobieta, stanowiąca ogromną zagadkę. Już stąd czuła woń intensywnych ziół, wyczuwała atmosferę napiętą wręcz tajemniczością, która zaczęła ją pochłaniać, interesować, którą chciała poznać. Zapukała, raz, drugi, trzeci. Może troszeczkę niecierpliwie, jednak gdy już miała zrobić to kolejny raz, drzwi uchyliły się. Widząc przed sobą kobietę, niższą od niej dość sporo, uniosła rękę, ukazując otaczający drobny nadgarstek przedmiot.

    Kayna

    OdpowiedzUsuń
  8. [kiedyś nie chciała się na to zgodzić, więc teraz moze jej się 'odwidzieć' i może probować go namówić do tego by spotkał się z żoną? ;> Wiesz, będzie myslala ze on wciazrobi wszystko zeby odzyskac zonę i wciąż chce oddać za to całe swoje złoto. Mogłabyś zacząć? ;>]

    OdpowiedzUsuń
  9. - Chce poznać los mojego syna. - weszła bliżej tak że kilka świec oświetlało jej twarz. Zsunęła z głowy kaptur i odkarnęła nieco włosy. Rozejrzała się niepewnie po wnętrzu domu, nic się w nim nie zmieniło od kiedy była tam po raz ostatni. Pod sufitem wciąż wisiały dziwne amulety, a na zakurzonych półkach wciąż piętrzyły się stosy starych ksiąg i buteleczek z eliksirami - Chce wiedzeć co go czeka... - sięgnęła po woreczek ze złotem i mocno zacisnęła na nim ręce, gotowa wycagnąć go w jej stronę w każdej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może nie tyle co nie szanowała amuletu, co nie rozumiała jego istoty, lecz nie była w stanie się z nim rozstać, jakby spodziewała się, że gdy to uczyni, to stanie się coś złego. Opuściła dłoń, w momencie gdy, kobieta niemal skarciła ją za ignorancje, co do nazywania fragmentu amuletu, blaszką. Poczuła się nieco zawstydzona, lecz z pewnością siebie przekroczyła próg i podążyła za nią, z trudem nie krzywiąc się, przez silny zapach ziół, którymi emanowało pomieszczenie. Obserwowała ze spokojem, jak wiedźma nalewa herbaty do kubków, choć podświadomie czuła niepokój. Nauczyła się już, że nie powinna nigdy pić, ani jeść czegoś, czego pochodzenia nie jest pewna. Zbyt wiele osób istniało, które chciały zaszkodzić jej, a przede wszystkim ojcu.
    - Cóż. - wykrztusiła z siebie nieco zachrypniętym głosem. Odchrząknęła cicho.- Wydaje mi się, że mam ten przedmiot od zawsze, wydaje mi się, że jest on w jakiś sposób związany sposób, ale nie znam jego historii, nie pamiętam jego historii. Intryguje mnie on po prostu..- sama tak naprawdę nie była pewna, czy jest to jedynym powodem jej wizyty. Słyszała o zdolnościach kobiety, słyszała co zrobiła dla żony jej brata, a czyż człowiek nie jest ciekawską bestią i nie chce poznać swego losu? Samą Kayne poniekąd to interesowało, lecz także przerażał fakt, że jej przyszłość nie do końca może spełniać jej wymagania.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie lubił schodzć na brzeg, ale czasem było to nieuniknione,. Zwłaszcza wtedy, gdy chciał sprzedać większść ilość kosztownych rzeczy, a cena którą słyszał od kupca kompletnie mu nie odpowiadała. Zazwyczaj wysyłał na brzeg swojego najstarszego syna, który potrafił załatwić tego typu rzeczy od ręki, tym razem jednak kupiec był nieugięty i sam Kapitan musiał zejść na ląd w celu porozmawiania o korzystnej dla obu stron cenie. Kiedy wrócił do swojej kajuty, od razu rozpoznał znajomy zapach palonych ziół. Zamknał po cichu drzwi i spojrzał na wiedźmę siedzącą na jednym z drewnianych krzeseł.
    - Czyżby sam Diabeł wysłał po mnie swoją wysłanniczkę? Czemuż zawdzięczam twoją wizytę? - nalał do kryształowego kielicha trochę wina i postawił je przed kobietą.

    OdpowiedzUsuń
  12. - W dobrym... Choć nie wiem czy to twoja zasługa czy moja, że tak dobrze ich strzegę. Po co przyszłaś na mój statek? - dotknął kilku drewnianych elementów wnętrza swojej kajuty i wbił w nią wzrok. - Dawno się nie widzieliśmy, ile to już będzie? Dziesięć lat? Piętnaście? Nic się nie postarzałaś, to zasługa diabła czy dobrych przodków? - odłożył swój kapelusz na biurko i usadł na przeciwko wiedźmy. Kiedyś bywał u niej regularnie, oddawał wszstkie największe kosztowności by przepowiedziała mu przyszłość lub uleczyła rany. Taki los kapitana, trzeba wiedzieć z kim warto trzymać dobre kontaty, a kogo lepiej omijać szerokim łukiem. Luna miała dar i on w ten dar mocno wierzył.

    OdpowiedzUsuń
  13. - Nie mam wspomnień z dzieństwa... - przyznała, po czym ściągnęła z szyi naszyjnik. Jedną rzecz którą dawno temu podobno podarował jej ojciec - Tylko to mi z niego pozostało. Podobno miałam go na szyi, kiedy dostałam się pod opiekę kapitana 'Kochanki Neptuna'. - przyznała ściągając błyskotkę i kładąc ją na otwartej dłoni. Połyskiwała delikatnie w blasku świec gdy Scarlett przejecała po niej opuszkami palców - To są moje wspomnienia z dzieciństwa. - spojrzała na wiedźmę i wyciągnęła w jej stronę 'zapłatę' - Przyjmij ją proszę, oto moja cena.

    OdpowiedzUsuń
  14. - Livia... - mruknął pod nosem gdy przed oczami stanęła mu postać utraconej ukochanej. Przez chwilę zatracił się we wspomnieniach jednak gdy tylko otrzeźwiał z całej siły odepchnął jej rękę po czym wstał z krzesła i przeszedł kilka kroków przez kajutę - Więc po to przyszłaś? Mamić mnie spotkaniem z moją żoną? Kto cię przysłał? On? - zaśmiał się gorzko pod nosem po czym podszedł do kobiety - On chce mojej duszy, prawda? Byłbym dla niego spełnieniem chorych marzeń o idealnej kolekcji najgorszych szuj tego świata... Ile dostanę w zamian? Rok? Dwa? Dziesięć?

    OdpowiedzUsuń
  15. [Chętnie, aczkolwiek masz jakiś pomysł? Bo to już nie moja godzina niestety...]

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  16. Usiadła na krześle po czym odetchnęła głośno zanim podała jej rękę. Nikt nie wiedział że tu jest, bo wszyscy uważali konszachty z wiedźmą za zły pomysł. Podobno mamiła obietnicami, podobno mąciła w głowach przerażonym ludziom. Podobno chciała by biedni piraci oddawali swoje dusze za obietnicę spokojnej starości, która w większości nigdy nie nadchodziła. Wyciagnęła jednak dłoń w jej stronę i spojrzała na wiedźmę oczekując tego co powie. W koncu przepowiedziała pojawienie się na świecie Aureliusa, dlaczego więc miałaby teraz kłamać?

    OdpowiedzUsuń
  17. - Spędziłem z nią tyle czasu ile dał mi dobry Bóg. Pogodziłem się z tym, że nigdy więcej jej nie zobaczę. Ale nie muszę... - przyzał z delikatnym uśmiechem - Widze ją każdego dnia. We śnie, w morskiej bryzie, w oczach moich dzieci. Livia by tego nie chciała, a więc i ja tego nie chcę. Więc powiedz temu, któemu służysz, że będzie musiał jeszcze chwilę poczekać na to, czego tak bardzo chce - powiedział spokojnie odsuwając się od wiedźmy - Wiem, że tego właśnie chciałem, ale to było kiedyś Wiedźmo... Dawno temu...

    OdpowiedzUsuń
  18. - Mój syn? Okaże pomoc zdrajcy? To nie możliwe... - powiedziała szybko. Znała swojego syna, mimo że miał dopiero pięć lat był absolutnie zapatrzony w swojego dziadka. Nie mógl go zdradzić, nie mógł zdradzić swojej rodziny. Nie tego przeceż go uczyła już teraz. Kiedy wiedźma nie odpowiedziała spojrała na nią błagalnie - Można to jakoś odwrócić? Zmienić? Mój syn nie okaże pomocy zdrajcy, w jego żyłach płynie krew rodziny Alcantra... Rodziny Kapitana 'Kochanki'... - mruknęla pod nosem zagryzając lekko dolną wargę.

    OdpowiedzUsuń
  19. [Poproszę! :D Jakieś pomysły?]

    /Claudius

    OdpowiedzUsuń
  20. [Ojojo... Korci mnie to strasznie, z tymi kośćmi, ale Terra to by się tak od razu raczej nie zgodziła xp Ale mogłaby czuć jakieś przyciąganie do Luny, w końcu to miejsce dużo w jej życiu znaczyło i rzadko, bo rzadko, ale by do Wiedźmy chodziła "przy okazji". Może jako jedna z nielicznych nie czułaby się niekomfortowo w jej towarzystwie. I z pewnością miałaby wiele pytań, które bałaby się zadać :3]

    Terra

    OdpowiedzUsuń
  21. [Dobra, zaczynam, ale tak na szybko bo właśnie wychodzę, więc najwyższych lotów toto nie będzie.]

    Catalinę od zawsze intrygował jej los. Im bardziej starała się być dobrą córką i zgłębiać tajniki walki na miecze, tym mocniej pragnęła poznać swoje przeznaczenie. Bardzo chciała wiedzieć czy cała ta wiedza się jej przyda, czy nie zostanie uznana za niepotrzebną dla kobiety. Jednak najbardziej marzyła, że pozna odpowiedź na najbardziej nurtujące ją pytanie. Dlatego, gdy pewnego wieczoru Skarb Diabła przybił do portu Cabaret wymknęła się, jak zawsze gdy chciała pozostać sama miała więc już to opanowane, i ruszyła szybkim krokiem w stronę chatki wiedźmy.
    Słyszała o niej nie raz i nie dwa, jednak nigdy nie miała wystarczająco odwagi, żeby się do niej udać. Ale miała już dwadzieścia lat, umiała perfekcyjnie władać szpadą, więc po głębszym zastanowieniu doszła do wniosku, że nic jej nie będzie. A poza tym, jej siostra mówiła o Lunie same dobre rzeczy. To ostatecznie ją przekonało, więc przywiązawszy do pasa sakiewkę ze złotem stanęła po chwili przed chatą i zapukała w drzwi, czekając na zaproszenie.

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  22. Posłusznie ruszyła za Wiedźmą, zatrzymując się przed stołem. Na widok zabitego stworzenia zrobiło się jej niedobrze, co jeszcze pogłębiło się, gdy tylko kobieta zanurzyła w wnętrznościach kozy ręce. Dziewczyna nie cierpiała surowego mięsa, był to jedyny powód, dla którego nigdy nie zaglądała do okrętowej kuchni. Nie chciała wiedzieć co kuk ze zwierzętami robi.
    - Jaką? - zapytała, powstrzymując się od spoglądania na zwierzę i kierując spojrzenie na Wiedźmę.

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  23. Terra nie odczuwała strachu, gdy ktoś zagrażał jej życiu. Miała tylko wrażenie, że powinna się bać, ale nic poza tym. Śmierć nie budziła w niej niepokoju, wydawała się zbyt odległa, nawet gdy ktoś celował do niej z pistoletu. Nie potrafiła się bać w takich sytuacjach, ale zauważyła to dopiero przed zgonem męża. Nie można powiedzieć, by ich ostatnie spotkanie należało do najspokojniejszych...
    Miała nieprzespane noce, dziwne myśli. Nie weszła jeszcze na statek, pozostając na lądzie w posiadłości po mężu. Pierwszy raz dostała takie cacuszko. Wcześniej były to niewielkie domy, które szybko sprzedawała. Teraz jednak musiała się zastanowić. Nocne spacery po odziedziczonej posiadłości zmuszały do myślenia. Ale oczy Miguela, które ciągle patrzyły na nią z portretów...
    Którejś nocy musiała wyjść. Nie była pewna dokąd wychodzi, do końca nawet nie wiedziała czy to dobry pomysł. Nie wierzyła w różne zabobony, klątwy i inne przeznaczenia, ale potrzebowała wyjaśnień i odpowiedzi na pytania, które ostatnio zakłócały jej spokój. Nie lubiła, gdy coś nie dawało jej żyć, a tak się właśnie czuła. Przyzwyczajona do tego, że zawsze dostaje to, musiała coś z tym zrobić. I tak czuła, że prędzej czy później będzie musiała tam pójść.
    Stanęła w sporej odległości od chaty, przyglądając się jej przez dłuższy czas. Nie wiedziała, dlaczego akurat tu. Było to miejsce, które przecież ani trochę nie pasowało do kanonu rzeczy przez nią lubianych. Terra pokonała odległość, dzielącą ją od chaty i zsunęła z głowy kaptur płaszcza.
    - Wiedźmo - krzyknęła, ale nie za głośno. Nie czuła trwogi. Nic nie czuła, zupełnie jakby była u siebie.

    Terra

    OdpowiedzUsuń
  24. Dziewczyna nigdy nie oddalała się od załogi bez uzbrojenia. Nawet na statku zawsze miała w cholewce wysokiego buta niewielki sztylet, tak na wszelki wypadek. Nikt nie mógł przewidzieć co mogło ją w drodze do chaty Wiedźmy spotkać. Wolała nie ryzykować, a miecz, który dostała od ojca, nigdy jej nie zawiódł.
    - Mam najpierw iść po piach, czy mogę teraz zadać ci pytanie? - zapytała, zakrywając dłonią usta i odwracając głowę, jakby nagle bardzo zainteresowały ją różne dziwne przedmioty leżące na półkach.
    Cóż, we własnej obronie nie raz krzywdziła ludzi, jednak to co Luna robiła z tą kozą... Widok ten był po prostu obrzydliwy, nie miała zamiaru spoglądać na to dłużej.

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  25. -Nie chce wiedzieć niczego na temat przyszłosci mojej rodziny. CO jest nam zapisane i tak się stanie, a wcześniejsze zamartwianie się o los najbliższych nie jest dla nikogo dobre. Wystarczy mi, że w przeszłości chciałem znać losy mojego syna. I co mi z tego przyszło? Każdego dnia drżałem o jego życie wymyślając sobie kolejne scenariusze okrutnego losu. - powiedział spokojnie przyglądając się jej uważnie - Wiesz... Wielu rzeczy się nauczyłem przez te wszystkie lata, kiedy się nie widzieliśmy. Nie warto wiedzieć co jest nam zapisane, bo wówczas spedzimy wszystkie nasze dni na próbie odmienienia naszego losu.

    OdpowiedzUsuń
  26. - Więc... - zawahała sie na moment kładąc ręce na czarnej sukni - Nic nie mogę zrobić prawda? Musze pozwolić mu podejmować własne decyzję, tak? - spojrzała na kobietę z zainteresowaniem. Wiedziała, że nie może żyć życiem swojego syna, ale z drugiej strony był przecież jej dzieckiem, a obowiązkiem matki było dbac o to, by jej dziecku nie stała sie w życu żadna krzywda. - Rozumiem... Nikt nie ma wpływu na jego los oprócz niego samego... - przytaknęła cicho.

    OdpowiedzUsuń
  27. - Zastanawiałam się... - westchnęła i podeszła bliżej półek, z ciekawością przyglądając się niektórym rzeczom. - Wszyscy mają takie szczęście w życiu, spotykają ukochane osoby, potem razem żyją. Nawet moja najstarsza siostra, niby prawdziwa piratka, ale jak przyjdzie co do czego potrafi uwieść każdego. A ja? - wzruszyła lekko ramionami, spoglądając w tajemnicze oczy Wiedźmy. - Chciałabym, żeby i mnie kiedyś spotkał ktoś, komu będzie na mnie zależeć. I z kim będę żyć długo i w zgodzie, jak moi rodzice. Możesz mi powiedzieć czy kiedyś tak się stanie?

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  28. Czasami miała wrażenie, że Wiedźma już na nią czekała i to była tylko kwestia czasu, nim znowu się spotkają. Irytowało to Terrę, głównie dlatego, że nie lubiła być zależna od czegokolwiek. Weszła za kobietą do środka, rozpinając klamrę, którą wykorzystywała do trzymania płaszcza i rozglądnęła się po wnętrzu. Nie budziło w nie już tych samych emocji, co kiedyś. Jakby przywykła.
    - Ani morze, ani ziemia nie dadzą mi odpowiedzi na pytania, które ich nie dotyczą - stwierdziła, jakby to było oczywiste. Miała na sobie męski strój, uwieńczony ciemnym gorsetem. Zapowiedź jej powrotu na statek...
    Przyjrzała się Lunie, przez moment zastanawiając się, co takiego jest w tej kobiecie, której wygląd nie budzi zbyt wielkiego zaufania, a pomimo tego, to właśnie jej ojciec zawierzył życie córki. Była za to wdzięczna na swój sposób, ale nie przypisywała tego nadzwyczajnym siłom. Dookoła było pełno substancji, które mogły ją wtedy uratować.
    - Dlaczego się nie boję - spytała prosto z mostu, mrużąc przy tym swoje ciemne oczy, otoczone firanką czarnych rzęs. Miała wyjątkowe spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
  29. [A może być tak, że Claudius przyjdzie do Luny, żeby pomogła mu przypomnieć sobie szanowną panią rodzicielkę? Bo na tym mu ostatnio zależy :D]

    /Claudius

    OdpowiedzUsuń
  30. - Drżałem w obawie o jego życie.. Tego się trzymajmy droga Wiedźmo. A busola... - zawiesił głos przyglądając sie małemu prezentowi od Luny - Rzeczy należące do ciebie już nie raz uratowały mi życie, wiesz o tyn prawda? I w podzięce za to co zrobiłaś dla mojej rodziny dałbym ci wiele... Wszystko w zasadzie. Za wyjątkiem mojej duszy. - pokiwał głową skupiając się na czarnej busol - Jeśli mam zginąć, to zginę na morzu, a wtedy diabeł przyjdzie po moją duszę... Inaczej może tylko o niej marzyć.

    OdpowiedzUsuń
  31. [Luna chyba zawsze była jedną z moich ulubionych postaci z Piratów. Może wątek? Cath.]

    OdpowiedzUsuń