27 kwietnia 2013

On duszy już nie ma, dawno ją sprzedał...

Octavius Alcantra

mówiono, że z diabłem ma pakt, gdy w warkocz zaplatał brodę swą, drżał przed nim cały świat || Neptunie, przytul do snu tych, co na zawsze będą pływać już ||  i z załogi kilkunastu w martwej ciszy, już bez wrzasków uczepiony jakiejś belki pozostałem w morzu sam || na deku Holender w kości gra z czartem,

stawką Twój los jest, mój drogi || potężna postać, dziki wzrok, Hiszpanom śmiał się w twarz || za rufą dźwigał potężny ster, zamiast koła wielki rumpel miał || jeszcze tylko rumu łyk || lustro ma zapuchnięte oczy i twarz jak rozłupany pień || chyba sól we krwi już mam || opuszczają wędrowcy uśpioną gospodę, z pierwszą bryzą znikają w pomarszonej dali 


Mówią, że zrodziło go morze, że pewnego dnia jego ojciec po prostu znalazł go na statku. Mówią, że był darem Neptuna, że jego matką jest sama Kalipso. Powiadają, że zawarł pakt z diabłem i od tej pory stał się nieśmiertelny, że po kres czasów będzie pływał na ukochanym statku i rekrutował spragnionych przygód młodzieniaszków. Mówią, że kto raz wejdzie na pokład Kochanki Neptuna nie będzie mógł już z niego zejść i nigdy nie postawi stopy na suchym lądzie. Mówią, że wraz ze śmiercią żony stracił zmysły i wyzwał wszystkich bogów na pojedynek, w którym zbawienie jej duszy jest nagrodą. Podobno nigdy sie nie uśmiecha, bo radość życia pogrzebał prawie ponad dwadzieścia lat temu. Mówią, że dla takich jak on jest specjalne miejsce w piekle, tuż obok największych złoczyńców świata, po prawicy samego Lucyfera. Podobno diabeł już dawno się o niego upomniał, więc teraz gna przez morze chcąc wyrwać się śmierci z kościstych rąk. Podobno boi się go cała Hiszpania, bo jako jeden z nielicznych nie schylił głowy przed panującym władcą, tylko przeklnął go na wieki. Podobno jego rodzinę chronią morscy bogowie, którzy nie pozwolą by ktokolwiek im zagroził. Podobno ma rządzić wszystkimi morzami. Podobno już to robi. 

Dla ludzi jest prawdziwą tajemnicą, miejską legendą, która opowiada się dzieciom przed snem. Dawno nikt go nie widział, więc chodzą słuchy że zginął w trakcie jednej ze swoich legendarnych wypraw. Świat się jednak myli, bo Octavius ma się świetnie i wcale nie zamierza wybierać się na tamten świat. Prawie nie schodzi na ląd, gdy inni świętują on zamyka się w swojej kajucie i przegląda mapy i papiery poszukując kolejnego złotego przystanku na drodze swojego statku. Załogę trzyma krótko, choć nie wprowadza terroru na pokładzie. Doskonale wie, że więcej zdziała rozmową niż niepotrzebnym rozlewem krwi. Piracki dyplomata, który kodeks piratów uważa za najważniejszą rzecz na świecie. Chcesz paktować? Twoje życzenie jest dla nas rozkazem, gorzej jeżeli nie masz nic do zaoferowania w zamian. Kocha złoto, uwielbia się nim otaczać, ale oddałby wszystko co ma gdyby ktokolwiek zagrozł jego rodzinie. W najstarszym synu widzi siebie sprzed lat, widzi w nim swoje gesty i swój sposób bycia. I widzi też oczy, które ukochany syn odziedziczył po swojej matce. Livia była jedyną miłością kapitana Kochanki Neptuna. Była jego życiem, jedynym rozgrzeszeniem. Lata temu udowodniła mu, że może być kimś więcej niż tylko krwawy  potworem wymachującym szablą na prawo i lewo. Wbrew wszystkim pobrali się na jednej z uroczych wysepek gdześ po środku Morza Karaibskiego. Octavius myślał, że na zawsze odnalazł szczęście, był gotów poświęcić nawet bycie piratem na rzecz spokojnego życa z żoną i dziećmi, gdzieś z dala od wszystkich problemów. Niestety nic nie trwa wiecznie, o czym przekonał się brutalnie w trzy tygodnie po narodzinach najmłodszego syna. Livia zmarła trawiona wysoką gorączą, prawdopodobnie spowodowaną komplikacjami po porodzie. Od tamtej pory Kapitan nie jest już tym samym człowiekiem. Próbował wszystkiego by odzyskać ukochaną. Przeklinał bogów, padał na kolana błagając o litość, a nawet chciał zaprzedać własną duszę by choć przez chwilę móc spojrzeć w jej cudownego oczy.  Jej ciało spoczęło tam, gdzie wszystko sie zaczęło. Na urokliwej wysepce gdzieś po środku morza, na której prawie czterdzieści lat temu ślubował jej miłość aż do końca świata. Po dziś dzień, raz w roku, dokładnie w rocznicę ślubu, Kochanka Neptuna cumuje u brzegu wyspy, a Octavius składa na jej grobie czerwoną różę, symbol jego miłości. 
Jak na prawdziwego kapitana przystało codziennie przechadza się po statku i z dumą spogląda na swoich pirackich kamratów. Jakiś czas temu poprzysiągł, że piraci zniszczą hiszpańską władzę i zamierza dotrzymać słowa o ile pozwolą mu na to bogowie. Zazwyczaj jest poważny, jednak ma takie dni, kiedy biega za ukochany wnukiem z drewnianą szablą i odgrywa największe bitwy morskie w dziecinno-teatralnym stylu. Ludze go szanują, bo wiedzą że mogą na niego liczyć w każdej sytuacji. Piraci z Kochanki Neptuna nie działają wbrew niemu, bo zazwyczaj kończy się to skokiem za burtę. Lojalność przede wszystkim, więc jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Ostatni raz bunt na pokładzie statku miał ponad trzydzieści lat temu, wszystkich zamieszanych w to piratów skazał na śmierć, nawet przez chwilę nie czuł wyrzutów sumienia.  Wie, że jest poszukiwany w wielu krajach i że za jego głowę wyznaczono wysoką nagrodę, jednak nic sobie z tego nie robi, bo życie pirata jest życiem na krawędzi.

---
a więc jest i Pan Kapitan. 
Zapraszamy serdecznie, wszystkie wątki i powiązania mile widziane :)

34 komentarze:

  1. [Dobry, proponuję wątek Kapitanie! ]
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  2. [ tym razem pomysłów mi brak :<]
    Kayna

    OdpowiedzUsuń
  3. [Dobry pomysł. Może Luna przyjdzie do niego kiedy Octavius zacumuje w porcie C i będzie chciała jego duszę? hym?]
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Kayna miała chyba kilka lat jak matka zmarła, więc może ją pamiętać jak przez mgłę. Nie wiem czy pan Kapitan lubi jak porusza się temat jego zmarłej żony, ale Kayna mogłaby to zrobić w momencie, gdy nie miałby najlepszego humoru, co doprowadziłoby do kolejnej kłótni, a później wyrzutów sumienia czy coś, ale ona byłaby obrażona jak to ma w zwyczaju, gdy nie dostanie tego czego chce. Ewentualnie jakiś nowy członek załogi, by się do niej przystawiał, oberwałby, a Octavius byłby świadkiem jedynie tego zderzenia i chciałby wiedzieć dlaczego jego córka, znowu daje popalić niewinnemu człowiekowi.]

    OdpowiedzUsuń
  5. Kayna własną matkę pamiętała jak przez mgłę, lecz dorastając z każdym dniem, czuła coraz większą tęsknotę za jej obecnością. Jedyna dziewczyna wśród tłumu mężczyzn, potrzebowała silnego, kobiecego autorytetu, na którym mogłaby się opierać, lecz niestety nie było jej to dane. Ojciec, który musiał ją zastąpić, często nie był w stanie podołać temu zadaniu, zwłaszcza gdy musiał podzielić swą uwagę, na wszystkie swoje dzieci. Kayna często czuła się skrzywdzona, brakiem uwagi z jego strony, często czuła się zazdrosna widząc jak bawi się z jej braćmi, sądząc, że typowo męskie zajęcia nie przyniosą jej uciechy. Dodatkowy fakt, że nie należała ona do posłusznych dzieci i chadzała własnymi ścieżkami, nie ułatwiał kontaktów z ojcem. Z roku na rok, przybywało kolejnych pytań dotyczących kobiety, która ją urodziła, lecz ojciec nie był skłonny do odpowiedzenia na nie. Wolał zamknąć się sam w swoim świecie pełnym wspomnień o ukochanej kobiecie, wspomnień, którymi często nie zamierzał się dzielić. I dziś w głowie blondynki pojawiły się pytania, myśli dotyczące matki, i dziś nie zamierzała się powstrzymywać przed pytaniami, dlatego też wybiegła ze swojej kajuty i udała się do ojca, którego niestety nie zastała. Z westchnieniem opadła na jego łóżko, a po chwili zatrzymała wzrok na szkatule, którą mężczyzna zawsze przed nimi ukrywał. Kierowana czystą, ludzką ciekawością, podniosła się i szybko przedostała się na drugi koniec pokoju, by następnie uchylić wieko i zajrzeć do środka.

    OdpowiedzUsuń
  6. [spoko :]
    Luna miała za sobą burzliwy poranek. Obudziła się w zadymionym pokoju, od razu musiała nawiązać kontakt z Diabłem i przez trzy bite godziny nic nie widziała. Nie mogła odzyskać wzroku, póki Diabeł sam jej go nie zwrócił, co było niewygodne i denerwujące. Przekaz Szatana był jasny.
    Z resztą sama od dawna miała nadzieję na spotkanie z okrutnym Kapitanem.
    Dlatego, po raz pierwszy od trzech miesięcy wyszła ze swojego Domu i dumnie krocząc ruszyła do zacumowanego w porcie okrętu.Ludzie przeklinali kiedy ją widzieli, ale pamiętali jakie klątwy dostawali ci, którzy nadużywali cierpliwosci Wiedźmy.
    Weszła na prawie pustą Kochankę Neptuna. Na pokładzie, na beczce przysypiał jakiś chłopaczek. Obudził się i wymierzył broń w jej stronę.
    - Śpij. - powiedziała stanowczo z mocą. Młodzieniec od razu posłuchał i zamknął oczy.
    Ruszyła do kajuty Kapitana Octaviusa i zasiadła na krześle za drewnianym biurkiem.
    Czekała dobre trzy godziny, zanim Kapitan Kochanki otworzył z trzaskiem drzwi i wszedł do swojej kajuty, nieświadom obecności gościa.
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  7. Każdy przedmiot dotykała, podnosiła z niezwykłą ostrożnością i delikatnością. Każdy przedmiot sprawiał jej ból, sprawiał, że czuła ogromny gniew na ojca, który przez całe życie ukrywał ostatnie przedmioty należące do jej matki, że odizolował ją od tego. Czuła jak łzy cisnął jej się do oczu, lecz nie pozwalała im uwolnić się i spłynąć po bladych policzkach. Zatracona w tych wszystkich przedmiotach, które nosiły znamiona jej matki, nie słyszała jak ojciec ze wściekłością podchodzi do niej, dopiero gdy zatrzasnął wieko, niemal przycinając jej palce, powróciła na ziemie. Słysząc jego słowa, czuła jakby wymierzył jej policzek. Zacisnęła drobne dłonie w pięści, paznokcie mocno wbijając w skórę, a jej policzki poczerwieniały ze złości.
    - Jak śmiesz?! Za kogo ty się uważasz co?! Mam takie samo prawo do tych rzeczy jak ty! Nie miałeś prawa ich przede mną, ani przed moimi braćmi ukrywać, nie miałeś, rozumiesz?! To może i była twoja żona, ale moja matka również i nie będziesz mi mówił co mogę a co nie!- była wściekła, jej ciało trzęsło się z gniewu, oczy płonęły, a ona sama z trudem powstrzymywała się przed uderzeniem ojca i wyładowaniem w ten sposób choć odrobiny frustracji. Czuła się zraniona i oszukana przez jedyną osobę, której ufała bezgranicznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojciec nawet nie widział jak bardzo ją rani odcinając od tego wszystkiego, jak źle robi zachowując się w czysto egoistyczny sposób i myśląc tylko o własnym bólu, o własnej tęsknocie. Z każdym jego słowem, drżała coraz bardziej. Przypominała wulkan na minutę przed wybuchem, wulkan, który daje ostrzeżenie, mówi by trzymać się od niego jak najdalej. A potem nagle roześmiała się. Zrobiła to w sposób tak gorzki, tak kpiący, aż trudno było uwierzyć, że wydobywa się on z niej.
    - A może to ty jej nie pamiętasz ojcze? Uczyniłeś z niej boginie, czcisz ją, ale zapominasz co było dla niej najważniejsze. Rodzina, wiesz co to znaczy? Może i nie pamiętam jej najlepiej, ale wciąż pamiętam, jak wiele dla niej znaczyliśmy. Ona nie odcinała się od nas, a ty chcesz ją zachować dla samego siebie. Jakby dla nas nie miała żadnego znaczenia!- cofnęła się kila kroków i zmierzyła go krytycznym spojrzeniem.- I pomyśleć, że tak bardzo się myliłam, uważając Cię za jakikolwiek autorytet. To przykre, że po trzydziestu latach wspólnego życia, człowiek dowiaduje się, że najbliższa dla niego osoba, jest zwykłym egoistą.- z każdym kolejnym słowem mówiła coraz ciszej, z każdym słowem była coraz bliżej wyjścia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Skrzyżowała ręce na piersiach, wpatrując się w plecy ojca, który tępo wpatrywał się we własne odbicie. Był jej najbliższą osobą, całe życie dążyła do tego by był z niej dumny, wszystko starała się robić z myślą o nim, wiedząc, że gdyby go zabrakło, nie potrafiłaby niczym wypełnić tej pustki. Oprócz niego i braci nie miała nikogo. Nie założyła własne rodziny i prawdopodobnie nigdy nie będzie miała do tego okazji. Musiała więc ostatkami sił trzymać się tego co jej pozostało, co wiązało ze sobą szczęście.
    Ani ona, ani nikt inny nie był w stanie obwinić go za śmierć matki, nikomu nawet nie przeszło to przez myśl, a on całe życie się zadręczał, całe życie zastanawiał się co zrobił źle i zapominał o wszystkim innym. Zamykał się w sobie i nie dopuszczał do siebie nikogo.
    - Ja nie rozumiem?- prychnęła głośno, wyraźnie rozjuszona.- A może to ty nie rozumiesz? Może ja też oddałabym życie za to by ona pojawiła się na moim miejscu? Może i ja bym podpisała pakt z diabłem, byleby znowu usłyszeć jej śmiech?! Ale jak mam to zrobić, gdy ledwie ją pamiętam, a ty nie jesteś w stanie nawet podzielić się wspomnieniami o niej, by wciąż żyła w nas! Nie tylko w tobie, nie rozumiesz?

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie mogła, nie potrafiła dłużej patrzeć na to, jak jej ojciec zadręcza się tym wszystkim, jak obwinia się o coś, czego naumyślnie nie zrobił. Westchnęła ciężko, puszczając ręce wzdłuż ciała, a po chwili podeszła do niego i przytuliła się. Jak kiedyś, jak była małym dzieckiem, gdy przed snem wdrapywała się na jego kolana, wtulała twarz w jego brodę i prosiła by opowiedział jej bajkę, jak wtedy gdy z najmniejszą drobnostką przychodziła do niego, jak prosiła by wziął ją na ręce. Nadal, tak jak wtedy, ufała mu bezgranicznie, choć miała wiele wątpliwości co do jego czynów i osądów, jak teraz, gdy na jaw wyszły wszystkie te kłamstwa.
    - Nie możesz się całe życie obwiniać o to, że wybrałeś siebie, że nie chciałeś udawać kogoś kim nie jesteś. A kim my byśmy byli, gdybyś na siłę udawał? Nie widzisz jak bardzo jesteśmy do Ciebie podobni? Mama na pewno to rozumiała, ona na pewno nigdy cię nie obwiniała, tak jak i my tego nie robimy. A ona zawsze tu była. Czy te przedmioty istnieją czy nie, ona zawsze była. – wymruczała przytulając się do niego nieco mocniej. Może i jej ojciec nie był dobrym człowiekiem, może i popełnił wiele zbrodni, może i zasłużył na karę śmierci, jaka została mu wymierzona przez władze, ale ona mimo to nie potrafiła przestać go kochać.

    OdpowiedzUsuń
  11. Uśmiechnęła się delikatnie na słowa swego ojca, po czym wspięła się na palce i szybko ucałowała go w policzek. Czyn ten nawet w jej dzieciństwie nie często się zdarzał, gdyż dziewczyna nie należała nigdy do osób wylewnych w swoich uczuciach, podobnie zresztą jak on sam. To sprawiało, że była do niego bardziej podobna niż ktokolwiek byłby w stanie przypuszczać.
    - I doskonale się spisałeś. Naprawdę, nie wyobrażam sobie, że ktoś inny mógłby być od ciebie lepszy.- powiedziała spokojnie, odsuwając się wreszcie od niego, w końcu co za dużo to nie zdrowo, a ona już za stara jest na takie czułości. Odgarnęła szybko jasne włosy, które niewątpliwie odziedziczyła po matce, na jedno ramię i nieco niecierpliwie przystanęła z nogi na nogę, po czym posłała mu nieco zakłopotany, a przy tym rozbawiony uśmiech.- No to mamy problem, bo i ja modliłam się o to, choć męczennikiem miałam stać się ja. Kalipso będzie miała problem kogo wybrać, jeśli kiedykolwiek będzie musiała. – westchnęła cichutko i odwróciła się, by po chwili usiąść na krześle.- Nie chciałam cię zawieść, ani zdenerwować, to po prostu samo z siebie tak wychodzi…

    OdpowiedzUsuń
  12. [Od razu uprzedzam, że wątku z bratową sobie nie odpuszczę, aczkolwiek tatuś ma pierwszeństwo, o. Dziękuję również za komplement, nie spodziewałam się, że komuś się to spodoba... Ale nie marudzę, nie jestem obiektywna co do swoich tworów. Lubię za to oceniać cudze, więc powiem, iż świetnie wykreowałaś postać Octaviusa! Idealny wizerunek i historia, godne podziwu. :)
    Będę jednak na tyle nieuprzejma, że zapytam - masz pomysł na okoliczności wątku? Obiecuję zacząć w zamian!]

    Raegan

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie zwykła pijać alkoholu. Dostatecznie mącił aurę i rozleniwiał umysł. Może miała po prostu słabą głowę? Sięgnęła po kielich i wypiła duszkiem całą zawartość. Wstała i stanęła przed Octaviusem. Wyglądał tak jak go zapamiętała.
    - Przychodze w imieniu Lucyfera, ale i swoim. Proszę bądź kapitanie roztropny, kiedy będziesz rozważał co ci powiem. Mądryś i światły człowiek, ale temperamentu ci nie brak...
    Musiała trochę ułagodzić sytuację. W końcu miała mu proponować układ z Diabłem.
    - Mam nadzieję, że ty i twoja rodzina w dobrym zdrowiu? Chyba dobrze o to zadbałam? - spojrzała mu w oczy. Regularnie odprawiała rytuały do bogów mórz za rodzinę Alcantra.
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  14. - Przecież w tym wszystkim nie chodzi o to, że chce jej Ci odebrać! - zaprzeczyła od razu. Chciała mieć wgląd w historie, wspomnienia ojca o matce, chciała móc poczuć się w jakiś sposób związana z nią, ale nie zamierzała mu niczego odbierać. Zresztą, gdyby mogła decydować o tym, do kogo trafią te rzeczy, wybrałaby z pewnością jednego ze swoich braci, w tym jednego, który w przeciwieństwie do niej, zdołał już zapewnić ciągłość ich rodzinie. Wówczas te pamiątki, mogłyby przechodzić z pokolenia na pokolenie, a nie umarły wraz z ich ostatnim właścicielem.- Poza tym uważam, że to prędzej ja udam się do samego piekła i przygotuje dla ciebie wygodny kącik. - posłała ojcu nieco łobuzerski uśmiech, jakby zapominając o całej tej kłótni, która miała miejsce jeszcze przed chwilą. Kayna doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie można naciskać na ojca i choć czekała na to trzydzieści lat, mężczyzna powoli zaczynał się otwierać, powoli zaczynał mówić, czym mogła się jedynie radować.- Powinnam już chyba dać Ci spokój, co?

    OdpowiedzUsuń
  15. - Przodkowie mieli również mieli swoją cenę u Diabła. Ale ty wiesz o tym najlepiej prawda?
    Podeszła do niego i nachyliła się. Pachniał rumem i morzem. Położyła ciemnoskórą dłoń na policzku Kapitana Octaviusa.
    - Za kim tak tęsknisz? Kto potrafi oczyścić to czarne serce? Kto dał ci sens twojego życia, a później go odebrał? Kogo kochasz? A kogo kochasz tak bardzo, że dziesięć czy piętnaście lat temu oddałbyś duszę za życie tej osoby? Za kim tęsknisz w takie zimne wieczory?
    Przesunęła kościstymi palcami po ustach Kapitana. Spojrzała mu w oczy, oczekując reakcji. Chciała by od razu odgadł jej zamiary i zgodził się. Szatan chciał duszy. Duszy Kapitana Octaviusa. A Lunie udało się wzamian za nią, wynegocjować duszę Livii Alcantry.
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  16. Zachowała spokój. Na jej ciemnych, zapadniętych policzkach wystąpił rumieniec wywołany alkoholem.
    - Jesteś dla siebie zbyt surowy Octaviusie.
    Była tylko wysłanniczką Szatana. Jednak ludzie traktowali ją jak jego samego. Przyzwyczaiła się i nie robiło jej to różnicy. Wiedziała jakim człowiekiem jest Kapitan Kochanki i wiedziała że działał w afekcie.
    Podeszła do niego i niezważając na poprzednie protesty, oparła brodę na jego ramieniu. Mówiąc, ustami muskała jego ucho.
    - Wieczność. - uśmiechnęła się - Wieczność, tyle jesteś dla niego wart. Czy szuje są tyle warte? Wieczność, Kapitanie. Wieczność z nią.
    Okłamywała go. Szatan miał dostać Octaviusa, a oddać Livię, tylko Kapitan miał o tym nie wiedzieć. Kochanka Neptuna powinna mieć kapitana. Nie dzieci Octaviusa, a Livię. Tak misterny plan uknuła Luna.
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  17. Claudius nigdy nie miał tendencji do kwestionowania decyzji ojca, więc większość jego poleceń wypełniał bez protestów, przyjmując, że kapitan nie postradał nagle zmysłów i nie podjął jakiejś wyjątkowo idiotycznej decyzji, która mogłaby ich zaprowadzić w objęcia bóstw podziemia. Także i tym razem posłusznie wstał i przedefilował przez pokład, żeby później wsiąść do łodzi i posłusznie wiosłować, dobijając do brzegu. Dotąd pokornie stosował się do zakazu wychodzenia na ląd podczas corocznej wyprawy na wyspę, nie zadawał również pytań, zając sobie sprawę, że niczego z ojca nie będzie w stanie wyciągnąć, jeśli ten nie zechce sam mu o tym opowiedzieć. Domyślał się wprawdzie, co mogło się tu wydarzyć wiele lat temu i co sprowadzało Octaviusa Alcantrę co roku w to samo miejsce, jednak ani on nie chciał się dzielić swoimi domysłami, ani ojciec nie chciał się dzielić prawdą. Co najwyraźniej miało się dzisiaj zmienić, ale Claaudius nie chciał być natrętny, więc po prostu stał obok swojego ojca i przyglądał się wyspie, nie znajdując w niej niczego wyjątkowego.

    OdpowiedzUsuń
  18. Claudius poczuł się w tym momencie dziwne. Jakby miał przeżyć jakiś wyjątkowy moment, nie mając wcale pewności, czy tego chce. Poprzednie próby opowiedzenia mu o matce skończyły się całodniowym zamknięciem się w kajucie, żeby tam siedzieć i płakać, samemu do końca nie wiedząc dlaczego. Nie pamiętał matki, w jego pamięci nie pozostał nawet jeden obraz jej twarzy, który mógłby nadać Livii Alcantrze bardziej ludzki charakter. Dla niego była abstrakcją, przez którą cierpiał jego ojciec. Claudius próbował zawsze odganiać od siebie te myśli i wstydził się ich. Dbał również, żeby ojciec nigdy nie dowiedział się o tym, kim dla niego tak naprawdę była własna matka.
    - A jednak nie chciałeś poświęcić nas, żeby odzyskać ją... Sternik mówił... - Wytłumaczył się z podsłuchanej wiele lat temu rozmowy, czując że zmienia się znów w siedemnastolatka, który nie potrafił spokojnie słuchać opowieści o swoich rodzicach.

    OdpowiedzUsuń
  19. Claudius nie rzucał słów na wiatr. Zawsze musiał trzy raz przemyśleć każde zdanie, które wychodziło z jego ust, więc i tym razem nie chciał rzucić czegoś nieopatrznie. A odpowiednie słowa nie chciały do niego przyjść i ułożyć się w głowie. Każda kolejna odpowiedź wydawała mu się równie idiotyczna co poprzednia, więc przez dłuższą chwilę stał w milczeniu, analizując to, co właśnie usłyszał. Wciąż nie pozbył się tego dziwnego wrażenia, że powinien czuć te wszystkie emocje, które od lat czuł jego ojciec, ale nie potrafił ich z siebie wykrzesać.
    - Nie wiem, nie pamiętam tego, tato. Nie pamiętam matki, nie pamiętam jej twarzy, głosu, dotyku, niczego. Chciałbym. Bardzo chciałbym ją kochać, ale nie potrafię pokochać opowieści. Przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Wziął od ojca kartkę, nie zastanawiając się nawet, czy nie zrobił tego zbyt beznamiętnie. To nie była w końcu byle jaka notatka sporządzona na kawałku grubego papieru, która nie wiedzieć czemu przetrwała wiele lat i nie zagubiła się gdzieś pomiędzy innymi świstkami, ale coś wyjątkowo dla niego ważnego. Zanim rozłożył kartkę, zrobił kilka kroków wgłąb niewielkiego zagajnika, który znajdował się w centrum wyspy. Wiedział dobrze, że przynajmniej kilka osób obserwuje ich rozmowę, nawet jeśli nie słyszy z niej ani słowa, a nie chciał prezentować wszem i wobec swoich najbardziej osobistych momentów. Zawsze miał tę dziwną tendencję do chowania się po kątach przed wzrokiem kogokolwiek, kto mógłby ujrzeć chwile, które wolał pozostawić dla siebie.
    Delikatnie rozłożył kartkę i przyjrzał się przedstawionej na niej postaci. Przez chwilę dojrzewała w nim nadzieja, że być może to odświeży jego pamięć i przywoła z jej odmętów jakiś dawno zapomniany obraz. Choćby jeden mały fragment wspomnienia, na którym będzie w stanie zbudować całą resztę. Przez chwilę liczył na to, że portret przypomni mu zagubioną w przeszłości twarz, a za znajomym spojrzeniem przybędzie znajomy głos i wszystkie inne części dotąd zapomnianej całości. Kiedy jednak przyjrzał się sportretowanej osobie, nic się nie wydarzyło. Poczuł ukłucie rozczarowania, gdy przedłużająca się chwila nie przynosiła ze sobą żadnych wspomnień.

    OdpowiedzUsuń
  21. Przez chwilę nie odzywała się... On będzie niepocieszony.
    - Pamiętaj o tym, Kapitanie. To... otwarte zaproszenie. - podeszła do stołu i bez pytania nalała sobie jeszcze jeden kielich wina. - Za to, czego pragniemy najbardziej, jest cena, którą musimy zapłacić na końcu.
    Mówiąc to, dopiła wino i zdjęła z szyi wisior. Położyła go na drewnienym, lakierowanym blacie. Czarna busola. [hehe] Wiedziała, że złowieszczy kapitan, ponad złota i skarby ceni dzieci i zmarłą żonę. Szanowała go za to. Z resztą Kapitan i bez tego budziłby szacunek.
    - W czym jeszcze, mogę ci... służyć? Nie prędko zawiniecie tu z powrotem. Los, przwrotny zaplanował życie twojego wnuka na morzach karaibskich.
    Luna

    OdpowiedzUsuń
  22. [Zaproszenie przyjęte :D Stawiamy na coś skomplikowanego czy raczej prostszego? Bo mi się widzi zamieszanie międzyklanowe :D]

    Terra

    OdpowiedzUsuń
  23. [Terra się nie szczypie, jeśli będzie jej się opłacało, to nawet wejdzie na Kochankę Neptuna. Zależy też jak Kapitan byłby podatny na jej wpływy i czy np ma coś ciekawego w swoim skarbcu :D Z pewnością, jeśliby Terra zalazłaby mu za skórę, relacje z Rosą by się zaogniły :3]

    Terra

    OdpowiedzUsuń
  24. Zaczęła paznokciem rysować dziwaczną linię po nieco zakurzonym blacie stołu, na którym ojciec porozkładał wszystkie mapy i inne przedmioty, niezbędne kapitanowi do kierowania statkiem, których nazw nawet w głowie nie chciało jej się wymieniać. Cierpliwie czekała gdy ojciec grzebał w złotej szkatułce, o którą przed chwilą stoczyli bój, aż wreszcie uniosła wzrok znad idealnej wręcz czaszki, którą o dziwo, nieumyślnie wyrysowała, na ojca, który stał przed nią z pożółkłą i nadgryzioną przez czas kartką, którą po chwili jej wręczył. Chwyciła ją ostrożnie, jakby się bała, że przedmiot ten rozpadnie się w jej rękach, gdy tylko go dotknie, po czym umieściła spojrzenie na obrazie, który przedstawiał małą, roześmianą dziewczynkę, podrzucającą do góry piasek. Kąciki jej zadrżały, lustrowała każdy fragment uważnie, aż wreszcie powoli, najdelikatniej jak umiała, umieściła go na stole. – Wiesz, masz rację. Nie pamiętam jej tak dobrze jak bym chciała. Czasami zdaje mi się, że słyszę jej śmiech, czasami mi się śni, głównie wyidealizowana. Wydaje mi się, że to ona zawsze rozdzielała mnie i Claudiusa gdy się biliśmy, mówiła, że tak nie powinna zachowywać się młoda kobieta, a jemu, że żaden mężczyzna nie powinien podnosić ręki na tak delikatną osóbkę. I w momencie gdy chciałam zaprotestować, że nie jestem delikatna, ona zawsze straszyła nas, że powie wszystko Tobie. Nie wiem czy to wspomnienie jest prawdziwe, czy tylko je sobie uroiłam. Jestem najstarsza i mam prawo ją pamiętać, a mimo to, czasami wydaje mi się, że wszystkie wspomnienia są tylko moimi wyobrażeniami o niej. – odwróciła wzrok z rysunku na stojącego obok mężczyznę.- Miała talent, powinieneś jednak to schować, nie chcę by się zniszczyło..

    OdpowiedzUsuń
  25. Wiedźma obruszyła się i zmierzyła Kapitana surowym spojrzeniem ciemnych oczu.
    - Miłość ojca uratowała twego syna, dlatego drżałeś!
    Po chwili jednak złagodniała i przez chwilę rozważała słowa Octaviusa. Wierzyła mu.
    - Mówisz mądre rzeczy. To prawda. Zostawiam ci busolę. Wiesz, że możesz liczyć na mą pomoc w każdej sytuacji.
    Spojrzała na niego poważnym wzrokiem. Odwróciła się.
    Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
  26. [To by było zbyt bezpośrednie, tak się zakraść na obcy statek, tym bardziej, że zna morskie prawa i Kodeks. Ale mogłaby spotkać Octaviusa na lądzie, podsłuchać to i owo, zaaranżować co nie co i mogliby się dogadać, że ją "podwiezie", oczywiście nie za darmo. Np. odpaliłaby mu jakąś działkę z nowego spadku xD I w trakcie doszłoby do jakiejś partyjki w kości, karty, a na koniec okazałoby się, że np. coś kapitanowi zniknęło czy cuś :)]

    Terra

    OdpowiedzUsuń
  27. Claudius był wdzięczny ojcu za to, co powiedział, rozładowując przy okazji napięcie. Gdyby nie ten drobiazg, mógłby przypadkiem postradać zmysły, a obłąkani piraci nie byli mile widziani. Na te słowa zdołał się nawet uśmiechnąć.
    - Czyli mam rozumieć, że ty mi ułatwiłeś sprawę? - Zapytał, ciągnąć usilnie ten temat, żeby przypadkiem nie powróciła ta desperacka konieczność poczucia czegokolwiek z tego, czego poczuć nie był w stanie.

    OdpowiedzUsuń
  28. - Spróbowałbyś. - Powiedział, nie siląc się nawet na to, żeby brzmieć groźnie. Ba, w jego głosie wybrzmiał przyjemny śmiech, który jednak wraz z ostatnią głoską został szybko zduszony. - Jedno jest pewne, gdyby mama była z nami przez cały ten czas, wiedziałaby o naszym związku dużo więcej, niż ty wiedziałeś. - Zauważył, uśmiechając się szeroko. Claudius był święcie przekonany, że ojciec nie miał zielonego pojęcia o tych wszystkich upojnych nocach, które spędzili ze Scarlett jako dorastający nastolatkowie. Albo po prostu kapitan Alcantra bardzo dobrze udawał zaskoczenie, kiedy zakomunikowali mu swoją miłość pewnego leniwego popołudnia na pełnym morzu.

    OdpowiedzUsuń
  29. - Na plaży akurat zawsze byliśmy grzeczni. - Zauważył z dumą, że nie dał się złapać w ojcowskie sidła. Znów poczuł się jak napędzany niekończącą się młodzieńczą żądzą piętnastolatek, który tylko szukał okazji, żeby zaciągnąć swoją wybrankę w jakiś opustoszały zakątek statku i tam skonsumować ich rodzący się powoli związek. Swoją rolę w tej kwestii odegrał również fakt, że szpiedzy byli wyjątkowo hałaśliwi i żądni oglądania wiadomych scen, dlatego zostali szybko zidentyfikowani, a szanowna młodzież wodziła ich za nos po całym terenie.

    OdpowiedzUsuń
  30. - Święta prawda, żadni. - Przyznał ojcu rację, uśmiechając się. Napięcie, które jeszcze kilka chwil temu przepełniało każdą komórkę jego ciała jakby zniknęło, a Claudius odważył się, żeby spojrzeć na portret matki jeszcze raz, tym razem nie oczekując już nagłego objawienia, które przywołałoby do jego umysłu falę dawno zapomnianych wspomnień. Po pierwszym rozczarowaniu pogodził się z faktem, że to w ten sposób nigdy nie działało, a żyć mogło jedynie w legendach, których z zapartym tchem słuchał przez lata, będąc dzieckiem.

    OdpowiedzUsuń
  31. [Ostatecznie wybrałam Octaviusa, ponieważ wydaje mi się, że tutaj uda nam się stworzyć jakiś ciekawszy wątek. Ale jak się nie spodoba, możemy pokombinować ze Scarlett:)
    Wiadomo, że piraci z Kochanki Neptuna nie przepadają za marynarzami ze Skarbu Diabła i vice versa, a już głownie kapitanowie się nie lubią po przyłączeniu się Krwawego do Hiszpan. Octavius mógłby się jakoś swoimi sposobami dowiedzieć, że Marissa opuściła statek ojca i zwietrzył okazję dobrania się do Rosy. Z tego powodu mogliby się spotkać i to już od ciebie zależy, czy Octavius będzie chciał ją chwilowo uwięzić na swoim statku, żeby zdenerwować Krwawego/dostać od niego okup/zmusić go do negocjacji... Równie dobrze mogą jedynie porozmawiać albo trochę jej pogrozi, każe przekazać jakąś wiadomość, może nawet bez porywania. To już zależy od tego, co ci bardziej pasuje do charakteru Octaviusa:)]

    Marissa

    OdpowiedzUsuń
  32. [Dla mnie nie ma sprawy, może być i tak. A Marissa jak to Marissa, mimo swojej delikatności, nie będzie potrafiła powstrzymać swoich złośliwych komentarzy dla siebie;)
    W takim razie teraz trzeba zacząć... Masz może przemożną ochotę zaczęcia?:D]

    Marissa

    OdpowiedzUsuń
  33. [A ja bardzo nie mogę się zdecydować czy wolę wątek z kapitanem czy z synową :( Dlatego najpierw przyszłam tu, a jak coś wymyślę dla córki, to i pod tamtą kartę zajrzę.
    Tak sobie ubzdurałam, że pasowałoby ten wątek kapitan-bosman i to z wrogich statków jakoś urozmaicić, coby nudny w porcie nie był. Co Ty na to, żeby no nie wiem... Christian trochę przesadził z rumem i niezbyt kontaktował, i Octavius to wykorzystał zabierając go na statek czy gdzieś tam, żeby jakieś informacje zdobyć czy coś.
    Wybacz, zagmatwane to, ale głowa tak mnie boli, że nie myślę.]

    Christian

    OdpowiedzUsuń