27 kwietnia 2013

if the silence takes you then I hope it takes me too




Reagan
Some pirates achieved immortality by great deeds of cruelty or derring-do. Some achieved immortality by amassing great wealth. But he had long ago decided that he would, on the whole, prefer to achieve immortality by not dying. 

nazwisko: Alcantra
data urodzenia: Jakoś na wiosnę
miejsce urodzenia: Bliżej nieokreślone
wiek: 25 lat
statek: Kochanka Neptuna
stanowisko na statku: Korzysta z przywilejów bycia synem Kapitana
przydomek: ci bardziej zgryźliwi wołają na niego Junior

aktualnie: Nie robi nic, czyli tak jak przez ostatnie dwadzieścia pięć lat. Przynajmniej tak się wszystkim wydaje.

...............................................................................................................................
Nigdy nie mógł popisać się znajomością Kodeksu Pirata na pamięć, nie potrafił dobrze wyczyścić armaty i nie umiał władać mieczem. Właściwie jedyne co tak naprawdę potrafił to szerzyć chaos. Od zawsze wszędzie było go pełno, a powiedzenie, że ściany mają uszy nabrało zupełnie nowego wydźwięku. Nieraz starsi piraci przyłapywali go na siedzeniu w pustych beczkach, ukrywaniu pod łóżkami, czy chowaniu w bocianim gnieździe. Nawet pomimo licznych upomnień i kar nie zaprzestał swoich działań, uwielbiał słuchać o tych wszystkich - nieprzeznaczonych dla uszu dziecka - przygodach, z nadzieją, że kiedyś będzie mógł opowiadać o własnych. Nie uważał by brak talentu do wszystkiego mógłby mu w tym przeszkodzić, od zawsze był niepoprawnym optymistą, z którego twarzy nawet na chwilę nie miał prawa zniknąć uśmiech. Tak jest po dziś dzień, a Reg wcale nie uważa by jego charakter wymagał jakichś poprawek. Powaga? A co to takiego?
Wielu widzi w nim jedynie dziecko zamknięte w ciele dorosłego, co tak bardzo nie mija się z prawdą. Reagan zawsze większą wagę przywiązywał do dobrej zabawy aniżeli racjonalnego myślenia, które nigdy nie było jego mocną stroną. Pomimo tego, że otwarcie nie afiszuje się ze swoimi umiejętnościami, przez co niektórzy uważają go za bezbronnego, jest samozwańczym mistrzem we władaniu maczetami. Sztuki posługiwania się nimi opanował w jednym z odległych, Azjatyckich portów, u których stóp Kochanka Neptuna zatrzymała się na krótki czas. Miał wtedy dwanaście lat, a od tamtej pory ćwiczy za każdym razem, gdy tylko nadarzy się ku temu okazja.
Jest mistrzem dowcipów, które nikogo nie śmieszą. Często zdarza mu się chodzić po statku opowiadając mało zabawne kawały, które wywołują uśmiech jedynie na jego ustach. Brak oczekiwanej reakcji ze strony załogi wcale go nie zraża! Mało jest rzeczy na świecie, które byłyby w stanie poskromić jego dobry humor i... łagodną naturę. Chciałby móc zabijać bez skrupułów patrząc ofierze w oczy, plądrować statki nie oglądając się za siebie, czy brutalnie wykorzystywać uliczne kurtyzany. Ale nie potrafi, co często wywołuje w nim poczucie, że coś jest nie w porządku. Wychowywany wśród mężczyzn, którzy w dniu urodzenia mieli już zagwarantowane miejsce w piekle, powinien być zepsuty do szpiku kości! Czasem wydaje mu się, że nawet jego siostra ma w sobie więcej z prawdziwego pirata niż on sam, a przecież jest kobietą.
Nienawidzi gdy ludzie wołają na niego Junior, uwielbia celtycką muzykę, do której próbuje nauczyć się kroków, zna podstawy czytania, a także potrafi porozumieć się w kilku językach. Uznał, że skoro nie potrafi sprawdzić się w walce to chociaż pomoże w gębie. Jeńcy będący obywatelami przeróżnych krajów okazali się być niezwykle pomocni w tej kwestii.

dziennik, powiązania, inne...
...............................................................................................................................
Witam. Mam nadzieję, że nie napsioczyłam z Regiem, który miał wyjść zupełnie inaczej, ale w trakcie pisania karty zaczął żyć własnym życiem. Jesteśmy oboje bardzo chętni i skorzy do wątków, kochamy elaboraty, ale nie pogardzimy żadnym. Im bardziej skomplikowane powiązania, tym lepiej!
Wizerunek : Jake Gyllenhaal

7 komentarzy:

  1. [ braciszek! ja tak sobie w główce ułożyłam, że ten młodszy braciszek, to będzie taka jej przytulanka, do której będzie się szwędała, gdy znowu pokłóci się z ojcem, albo coś w ten deseń]
    Kayna

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam :) Ciekawa postać, bardzo przyjemnie czytało mi się kartę. Co powiesz na wątek?]

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  3. [witamy i pana syna! :) zapraszam serdecznie do wątku z tatusiem tudzeż bratową ;) btw, bardzo fajna karta! :)]

    OdpowiedzUsuń
  4. [ mi odpowiada :) zacznę, zrobiłabym to od razu, ale coś mi wena szwankuje ._.]
    Kayna

    OdpowiedzUsuń
  5. [och, och bo się zarumenie xd okoliczności wątku, pomyyyślmy.. Xd w sumie skoro on taki 'rozbójnik' to szanowny pan tatuś mógłby zauważyć, że jego jedny wnuk zachowuje się Reagan. Mogło ich wziąć na 'drobne wspominki', ot takie sentymenty starego człowieka.. XD co ty na to? ;>]

    OdpowiedzUsuń
  6. [Dziękuję :) Przyznam nieskromnie, że sama jestem w tym zdjęciu zakochana, no ale ja ogólnie uwielbiam Gemmę, która użyczyła Catalinie buźki, więc zapewne dlatego.
    Tak sobie czytałam Twoją kartę drugi raz i nasunął mi się pomysł związany z tym tańczeniem. Co Ty na to, żeby sobie te kroki ćwiczył w jakimś ustronnym miejscu, nie wiem może na jakiejś małej polance w lesie za jakimś portowym miasteczkiem, i wtedy C. by go zobaczyła, bo poszła sobie na spacer czy coś. I postanowiła się zlitować nad biedakiem, gdyż zobaczyła go pierwszy raz na oczy i nie miała pojęcia kto to, więc stwierdziła, że nic jej nie szkodzi, jeśli trochę mu pomoże. Jak nie pasuje coś to krzycz.]

    Catalina Rosa

    OdpowiedzUsuń
  7. Kayna była człowiekiem wybuchowym i trudnym w obejściu. Mieszanka charakterów zmarłej matki i porywczego ojca, sprawiły, że kłótnie z nią były na porządku dziennym i przysparzały wiele rozrywki znudzonej załodze, która nawet na drugim końcu statku, mogła doskonale usłyszeć i zrozumieć jej wrzaski. Zwłaszcza kłótnie dziewczyny z ojcem, fascynowały wszystkich, a zaraz po nich pojawiały się kolejne plotki. Nie lubiła kłócić się z ojcem, zwłaszcza o kolejne, nic nie warte bzdety, z powodu których dochodzi do płaczliwych awantur. Zawsze po takiej wymianie zdań dziewczę wybiegało z kajuty ojca i z trzaskiem zamykało się u siebie, nie wpuszczając do środka nikogo, a gdy ktoś próbował się do niej przedostać, odsyłała go z kwitkiem i kilkoma niewybrednymi epitetami, ewentualnie owy ktoś miał bliskie spotkanie z jakimś przedmiotem lecącym w jego stronę, najczęściej książką, zrabowaną z miasta, które już dawno mieli za sobą. Dziś jednak przybyli do portu i dziś, po kolejnej, wieczornej kłótni z kapitanem, opuściła miejsce jego pobytu i udała się w stronę lądu, wpadając przy tym na wielu, w tym i na swojego młodszego brata, którego w całej tej złości i rozgoryczeniu, nawet nie przeprosiła i nie odpowiedziała na padające przez niego pytania.
    Nie obchodziło ją to, że jest już późno, że słońce dawno ukryło się za horyzontem, a ona nie zna miejsca, w którym się znajdywali, nie obchodziło ją to, że nie wygląda jak mijane przez nią panny, ubrana w spodnie oraz koszulę, a nie w suknię, jak przystawało damie, czym samym mogła zwrócić na siebie uwagę ludzi, których z pewnością powinna unikać. Nic ją nie obchodziło, prócz tego by znaleźć się jak najdalej od ojca i statku, na którym wiodła życie. Wreszcie dotarła na niewielką polanę, znajdującą się pomiędzy bogatszą, a biedniejszą dzielnicą i opadła z westchnieniem pod jedno z drzew, podkulając kolana pod brodę i opierając ją na nich. Przymknęła oczy i czekała na ukojenie, czekała na cud, który w jej życiu jeszcze nigdy nie miał miejsca.

    OdpowiedzUsuń