Claudius Alcantra, urodzony w czasie równonocy jesiennej trzydzieści lat temu, starszy syn kapitana Kochanki Neptuna, mąż Scarlett i ojciec pięcioletniego Aureliusa.
kiedyś jakiś inny bryg, hej-heja-ho, na dnie morza zniknął w mig, hej-heja-ho, bo te blaski łysej pały mu latarnią się wydały i gdy kurs swój zmienić chciał, to roztrzaskał się wśród skał! || kto chce pływać na swej łodzi bez wioseł i masztów, niech mu zwiędnie w żółtych zębach płatek róży wiatrów || na kei piękne panny stoją, w oczach błyszczą łzy || oczy w dal zapatrzone, słońce drogę pokażę, jaki ląd odkryjemy, zagubieni żeglarze? || lądu nie odkryjemy, los nas srogo ukarze, błądzić wiecznie będziemy, zagubieni żeglarze || masz w ustach sól - morza smak, nie wrócisz już na ląd, a zdobyty szmal, choć go żal, oddasz za tawerny gwar || gdzieś gdzie wieje wiatr - żaglowców brat, gdzie legendy wilków morskich prowadzą nas || beczki rumu nam nie zwiało, pół załogi ją trzymało, taki był cholerny sztorm || bądź pozdrowiony w milczeniu rodzony || wróżbitom starość taka sama jak tym, co nawet sobie nie wróżyli
Claudius jest tak niespokojnym duchem, jak niespokojne było morze w nocy jego narodzin. Nie jest potwierdzeniem ani zaprzeczeniem żadnej przepowiedni. Wśród żeglarzy nie krążą o nim legendy. Nie jest ani najlepszym, ani najgorszym piratem, o jakim kiedykolwiek słyszano w Madrycie. Chociaż pirackiej waleczności, zamiłowania do rumu i szaleńczej odwagi mu nie brakuje, to cała reszta temperamentu morskiego grabieżcy jakby niedomagała. Z dzieciaka, którego wszędzie było pełno, wyrósł mężczyzna opanowany i zbyt skłonny do popadania w melancholię bez wyraźnego powodu. Chociaż powtarza mu się od lat, że jest kopią swojego ojca, on sam jest przekonany, że zdecydowanie bliżej mu do matki, której nie ma szczęścia pamiętać. Ot, przeczucia człowieka, któremu zdarza się zdecydowanie za dużo myśleć i dochodzić do zdecydowanie zbyt daleko idących wniosków. Całe szczęście, że walczyć potrafi jak nikt inny, bo inaczej mógłby wylecieć za burtę razem z całym zbędnym balastem, kiedy przyjdzie do ratowania statku za wszelką cenę. To mu jednak nie grozi, w końcu jest ukochanym synem kapitana Alcantry, a patrzy w gwiazdy i popada w nostalgię tylko w momentach, kiedy nie jest potrzebny albo rodzinie albo załodze.
Według przepowiedni miał zginąć, zanim przejdzie szósta jesienna równonoc jego życia, a ratunkiem mogła być tylko ojcowska miłość. Claudiusa jako pięciolatka średnio obchodziły zarówno bajania wszelkich wyroczni, jak i wrodzone instynkty, które nie zdążyły się jeszcze rozwinąć na tyle, żeby powstrzymać go przed wyłażeniem spod pokładu podczas toczącej się właśnie na statku bitwy. Historię powstania swojej ciągnącej się w skos całych pleców blizny zna tylko z opowieści, ale teraz, po latach, wierzy już przepowiedniom. Jako dzieciak przyjaźnił się ze swoją obecną żoną, która na statku została tylko dlatego, żeby oczko w głowie kapitana miało jakieś inne towarzystwo niż starsza siostra. Najpierw po pokładzie Kochanki Neptuna biegał z nią, a później - jako rozochocony szesnastolatek - ganiał już za nią. Chociaż Scarlett była wychowywana jako siostra Claudiusa, dokonały plan adaptacyjny nie wypalił, a młodzi, zamiast awanturować się namiętnie, jak na dorastające rodzeństwo przystało, kryli się po kątach i dokonywali pierwszych miłosnych podbojów. Dziś są zgodnym małżeństwem i wychowują małą kopię tatusia imieniem Aurelius.


Mogła tego nie robić. Mogła siedzieć w swojej kajucie albo sączyć rum w jednej z tawern. Mogła wziąć męża na spacer albo czytać bajki swojemu synowi. Mogła, ale oczywiście tego nie zrobił. Wiedziona pragnieniem poznania przyszłości swojego jedynego dziecka, dowiedziała się rzeczy, których tak naprawdę wiedzieć nie chciała. Wiedźma powiedziała, że los można zmienić, że wystarczy że Aurelius podejmie jedną inną decyzję i los może odmienić się o sto osiemdziesiąt stopni, jednak wciąż gdzieś nad nim wisiała groźba niebezpieczeństwa. To spędzało jej sen z powiek. W nocy leżała i jedynie wpatrywała się w drewniane ściany kajuty albo chodziła w tą i z powrotem. Była szczęśliwa gdy w końcu wypłynęli z portu Cabaret, z lękiem wpatrywała się w brzegi, do których wcale nie tęskniła. Wschodziło słońce a na pokładzie kręciło się zaledwie kilku, wciąż zaspanych członków załogi. Nikt nie zwracał na nią uwagi, przez co spokojnie mogła pogrążyć się w swoich myślach. Tej nocy nie spała, zresztą tak jak i poprzedniej, bo jak tylko zamykała oczy, w głowie rysowały jej się wszystkie potencjalne niebezpieczeństwa czyhające na jej syna. Westchnęła pod nosem opierając dłonie o drewnianą burtę statku. Mogła tam nie iść, mogła żyć w błogiej nieświadomości i cieszyć się każdym dniem. Teraz myślała jedynie o tym co powiedziała wiedźma i o tym, co może zrobić by zmienić przyszłość swojego dziecka. Ale z drugiej strony czego ona się spodziewała? Że wiecznie będzie kolorowo i radośnie, a wszystkie ewentualne niebezpieczeństwa będą omijać ich statek szerokim łukiem?
OdpowiedzUsuń- Scarlett... Na jakim ty świecie żyjesz – mruknęła pod nosem po raz ostatni spoglądając na niknący za horyzontem port Cabaret.
[ Witam kolejnego braciszka :3 Który pewnie zechciałby ją powiesić za to, jak pozbywa się zapasów drogocennego rumu :D]
OdpowiedzUsuńKayna
[Witam! Proponuję wątek. Ohh Johnny! ]
OdpowiedzUsuńLuna
W końcu nastał dzień, wyczekiwany przez Octaviusa od roku. Dzień, który przypominał mu najlepsze i najgorsze chwile jego życia. Tak jak co roku miał zejść na brzeg wyspy, na której poślubił Livię i spędzić tam kilka godzin, zanim załoga na dobre obudzi się ze snu. Okręt cumował w tych okolicach na równe dwa dni. Nikt, oprócz niego nie schodził na brzeg, nikt nie zadawał pytań, nikt nie śmiał się nawet odezwać. Przygotowana dla niego niewielka łódź czekała na opuszczenie do wody, w jej środku zazwyczaj leżała czerwona róża. Tym razem róże były dwie, gdyż Octavius uznał, że to odpowiedni moment by na wyspę zabrać towarzysza. Oczywiście nie zdradził mu wcześniej swoich planów, jednie wszedł do kajuty najstarszego syna nad ranem i obudził go delikatnym potrząśnięciem za ramię. Nie chciał przy okazji zbudzić jego żony, więc jedynie przyłożył palec do ust i wyszedł na pokład oczekując Claudiusa.
OdpowiedzUsuń- Chodź. - mruknął tylko widząc jak wychodzi spod pokładu, a po kilku milczących minutach oboje stali na brzegu urokliwej wysepki. Octavius rozejrzał się wokół po czym, wciąż w milczeniu, przeszedł w głąb wysepki i ręką wskazał na usypane z jasnych kamieni niewielkie wniesienie. Podszedł do niego i uśmiechnął się lekko widząc zaschniętą różę wciśniętą między kilka kamieni. Tuż obok niej położył świeży kwiat, a drugi wyciągnął w stronę swojego syna – Ta jest dla ciebie.
[ w sumie mogą, chociaż ona miłośnikiem rumu nie jest. ale mogła mieć zły dzień i w środku nocy obudziła braciszka, bo przecież sama piła nie będzie, a lustro gdzieś zgubiła.]
OdpowiedzUsuńKayna
[ jeśli już to jutro, chyba, że wena mi nie powróci ._. bo i mnie czekają 3 odpisy :<]
OdpowiedzUsuńKayna
[Dziękuję :3 To ja przywitam w swoim imieniu tutaj :D]
OdpowiedzUsuńTerra
Wzdrygnęła sie lekko gdy dotknął ręka jej skóry, po czym uśmiechnęła się delikatnie słyszącjego głos - Przestraszyłeś mnie... - przyznała wciąż wpatrując się w horyzont. Nie bardzo wiedziała ile stała na pokładzie, ani kiedy wstał Claudius, ale zupełnie zapomniała, że to właśnie on będzie robił poranny obcód statku. Pewnie dlatego załoga nagle w pełni się rozbudziła i nie obijała sie od burt chodząc w sennym letargu. - Marynarz nie musi się niczego bać... W końcu zapach tej kawy odstraszyłby samego krakena - dodała po chwili z uśmiechem i zrobiła kilka kroków s tronę głębi pokładu. Westchnęła cicho po czym odwróciła się w jego stronę starając się uśmiechnąć pogodnie - Aurelius jeszcze śpi? Szalał do późna...
OdpowiedzUsuń- Trzydzieści pięć lat temu poślubiłem tu twoją matkę... - uśmiechnął się pod nosem na wspomnienie tamtego dnia - Jej ojciec był przeciwny temu, żeby wychodziła za pirata. Był porządnym człowiekiem, kupcem... Zupełnym przypadkiem przedstawił mi swoja córke, gdy próbował podwyższyć cenę sprzedawanych przeze mnie ziaren kawy. Przybiłem do portu raz w miesiąu, żeby zobaczyć ją choćby na chwilę. A później wsiadła na mój statek i postanowiła zostać moją żoną. - powiedział krótko przesuwając palcami po ostrych brzegach kamieni - Wiem, że gdyby nie ja... Mogłaby jeszcze żyć. Że być może gdzieś na stałym lądzie, ktoś mógł zagwarantować jej lepszy los niż ten, który ja jej przygotowałem. Ale wiem też, że była szczęśliwa gdy patrzyła na was - spojrzał na Claudiusa i położył rękę na jego ramieniu - Masz jej oczy synu... I choć kiedyś sprawiało mi ból patrzenie na to jak rośniesz i stajesz się coraz bardziej do niej podobny... - zawiesił głos odwracając się w stronę prowizorycznego grobu. - Sentymenty starego człowieka... Nie słuchaj mnie.
OdpowiedzUsuń- Nie mogłam spać, w nocy coś mnie obudziło i tak przewracałam się z boku na bok... Nie chciałam cię obudzić, więc wyszłam na pokład. Miałam nadzieję, że zdąże zobaczyć wschód słońca. - powiedziała z uśmiechem poprawiając fragment jego koszuli - Pewnie jesteś głodny, prawda? Przygotuję ci coś dobrego do zjedzenia - przytaknęła własnemu pomysłowi - Aurelis pewnie się za chwilę obudzi, a i Kapitan nie pogardzi dobrym jedzeniem na początek dnia... - przejechała dłonią po jego policzku po czym uśmiechnęła się lekko - Swoją drogą... O czym dzisiaj śniłeś, że tak uśmiechałeś się przez sen?
OdpowiedzUsuń- Byliście spełnieniem jej marzeń. Parę miesięcy po tym jak się urodziłeś, chcieliśmy porzucić statek i osiąść gdzieś na spokojnym stałym lądzie. Sądziłem, że mogę żyć życiem przykładnego obywatela, zwłaszcza że wtedy nie było jeszcze wyznaconej nagrody za moją głowę - uśmiechnął się lekko wpatrując sie w czerwone płatki róż - Spróbowaliśmy, ale wytrzymaliśmy tylko kilka dni... Livia powtarzała, że to przez ciebie, bo absolutnie nie chciałeś zasnąć nie czując bujania starej łajby - powiedział całkiem poważnie, choć w jego głosie słycać było nutkę rozbawienia - Spakowaliśmy więc wszystkie rzeczy i wróciliśmy na statek. Wkrótce zmarł mój ojciec, więc nie było już możliwości powrotu na ląd. Matka bardzo was kochała, zawsze śpiewała wam kołysanki i opowiadała bajki jak byliście nieco starsi... Nie mógłbym poświecić was, żeby odzyskać ukochaną żonę. Wiem, ze nigdy by mi tego nie wybaczyła. Sam bym sobie nie wybaczył.
OdpowiedzUsuń- Przez te swoje pomysły kiedyś napyta sobie biedy i tak to wszystko się skończy - spochmurniała lekko odwracając się do niego plecami. Wiedzała doskonale, że Aurelius jest jeszcze dzieciem i że wszystko co robi traktuje jak zabawę, a im niebezpieczniejsza i szalona była, tym lepiej sie bawił, bała się jednak że coś się stanie a wszelkie przepowiednie wypełnią się szybciej niż przypuszcała. Co prawda dotyczyły one jego dorosłego życia, ale los był przecież przewrotny,a w żyłach małego Aureliusa płynęła krew jego dziadka i co gorsza również ojca. A doskonale pamiętała wszelkie pomysłu Claudiusa.
OdpowiedzUsuń- Złego? No skąd... - zaprzeczyła szybko. Claudius nie miał pojęcia, ze widziała się z Wiedźmą, bo doskoanle znała jego zdanie na ten temat. Scarlett natomiast coraz bardziej upewniała się w przekonaniu, że nie powinna tam isc nawet na chwilę. Jedna przepowiednia na całe życie powinna wystarczyć, jej pierwsza była przecież szczęśliwa. Luna przepowiedziała jej syna i na tym powinno sie wszystko zakończyć, dlaczego więc była na tyle głupia, żeby pchać sie w to siedlisko diabła ponownie? - Po prostu słabo ostatnio sypiam... To pewnie przez zbliżającą się pełnię księżyca.
OdpowiedzUsuń- Nie przepraszaj - zaprzeczył jednym ruchem głowy, odwracając sie w jego stronę - To że jej nie pamiętasz i wydaje ci się, że jej nie kochasz, nie oznacza że musisz przepraszać. Byłeś mały gdy odeszła, być może za mały żeby cokolwiek pamiętać. A ja nie starałem się wam przypomnieć, mimo że pamiętam ją tak dokładnie jakby to było wczoraj... - wyciągnąl z płaszcza zgiętą na cztery części, nieco pożółkłą kartkę - Może powiniem dać ci to wcześniej... Może wiele rzeczy powinienem zrobić wcześniej, ale tego nie zrobiłem. Więc proszę... Może to nieco odświeży ci pamięć. To jej portret... Namalowany przez portowego malarza wieki temu, zapłaciłem za niego fortunę... Ale warto było.
OdpowiedzUsuń- Więc może po prostu mam słabszy dzień? - uśmiechnęła się kładąc ponownie dłoń na jego policzku - Nie martw się mój drogi piracie... - mruknęła z rozbawieniem patrząc mu głęboko w oczy - To tylko głupie gadanie zlęknionej o syna matki, która zaczyna dostrzegać niebezpieczeństwo czyhające na jej jedyne dziecko w każdej, nawet najmniejszej rzeczy... - dodała chcąc rozładować napięcie - Może po prostu się starzeje... A może powinnam mieć jeszcze jedno dziecko, żeby nie drżeć tak o mojego jedynaka? - musnęła delikatnie jego usta - Nie musisz się martwić.
OdpowiedzUsuńObserwował go uwaznie nie chcąc zakłócać tego drobnego, prywatnego momentu swoją osobą. W końcu na pirackim statku nie było możliwości to pobyca 'sam na sam' ze swoimi myślami, więc chciał by chociaż tutaj mógł sobie wszystko, dokładnie poukładać w głowie. Widząc brak reakcji spuścił jedynie nieco głowę. Nie był zawiedziony ani tym bardziej zły czy rozczarowany. Zdawał sobie sprawę z tego, że być może była to jego wina. Może powinien pielęgnować w swoich dzeciach każde, nawet najmniejsze wspomnienie o ich matce, a zamiast tego zamknął się we własnym świecie wspomnień, nie wpuszczającdo środka nikogo. Nawet najbliższych mu osób - Wiesz, że jej ojciec mało nie przestrzelił mi głowy, jak się dowiedział że wzięliśmy ślub? - rzucił z rozbawieniem chcąc nieco rozluźnić atmosferę.
OdpowiedzUsuń[Chęci zawsze, pomysły niekoniecznie ;p Ale nie sądzę, żeby trudno było coś wymyślić :) Myślę, że mogliby się kojarzyć nawet. Tutaj ciężko mi coś wymyślić, ale jestem otwarta na różne propozycje. Wątek mógłby opierać się na Claudius ma coś fajnego i Terra tego chce albo coś podobnego :3]
OdpowiedzUsuńTerra
[Powiedzny ze Claudius ma rozne dziwne sny i przyjdzie do Wiedzmy by zapytac o co chodzi. Hym? Co ty na to?]
OdpowiedzUsuńluna
[Terra połasi się na wszystko. Jakiś ciekawy klejnocik, może mapa, klucz do skrzyneczki, którą ona ma, ale nie może otworzyć... :3 A relacje mogę zostawić Tobie? Bo pod Claudiusa ciężko mi coś wymyślić ;p Ale obiecuję, że zacznę :3]
OdpowiedzUsuńTerra
- Zdecydowanie. Ja nie chciałem odstrzelać c tego twojego pirackiego łba... - powiedział spokojnie uśmiechając sie przy tym wesoło. Odwrócił się na moment by spojrzeć na falujące na wietrze brudne żagle Kochanki - Biorąc ją na statek nie sądziłem, że zwiąże z nim swoje życie... Że zwiąże je z tobą - przyznał przypominającsobie dzień, w którym Scarlett trafiła na pokład pirackiej łajby - I pewnie wyrzuciłbym ją za burtę, gdyby nie spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi, ciemnymi oczami... W jednej chwili zabrakło mi odwagi.
OdpowiedzUsuńSpuściła wzrok i odgarnęła włosy na jedną strone bawiąc się ich końcówkami. Przez dłuższą chwilę wpatrywała się w pokład statku i pewnie robiłaby to dłużej, gdyby Claudius nie ujął jej podbródka i nie 'zmusił' jej do spojrzenia sobie w oczy.
OdpowiedzUsuń- Byłam u Wiedźmy... - powiedziała cicho ponownie lekko spuszczając wzrok - Chciałam się przejść, a później... Później coś mnie tknęło i ruszyłam w jej stronę. Wiem, że nie powinnam, że to było głupie... Chciałam tylko, żeby powiedziała mi że Aurelius będzie miał wspaniałe życie...
- Im mniej wiesztym dłużej żyjesz mój synu. - zauważył słusznie poprawiając kilka kamieni, które osunęły się z prowizorycznie przygotowanego przez niego nagrobka. Kiedyś powtarzał sobie, że będzie miał czas, żeby zrobić wszystko jak należ, ale jak widać kapitańskie obowiązki przeplatane z rolą ojca, za bardzo go wciagnęły. - Żyłem w myśl tej zasady tyle lat, że najwyraźniej się sprawdza... Poza tym, chciałem wam dac tyle swobody ile tylko mogłem. Ale nie myśl, że wypuszczaliście sie na plaże bez eskorty kilku moich wiernych chłopców. No na to pozwolić sobie nie mogłem. - dodał uśmiechając się pod nosem.
OdpowiedzUsuń- Nie krzycz, prosze cię... - wyswobodziła sie z jego, bądź co bądź, mocnego uścisku gdy tylko weszli do kajuty. Rozmasowała nieco swoje ramię robiąc przy tym minę niezadowolonego dziecka - Po prostu miałam złe przeczucie... Przepowiedziała nam go, Claudius. To ona powiedziała, że przyjdzie na świat, nie pomyliła się nawet o pół dnia. Twój ojciec jej ufa, nosi na szyi magiczne talizmany, którego dla niego zrobiła... Pomyślałam... Pomyślałam że to nic złego... Ten jeden jedyny raz. - spojrzała na niego ze smutkiem po czym zrobiła kilka kroków w jego stronę - Przepraszam, wiem że nie powinnam tego robić, kompletnie nie wiem co mnie podkusiło. Po prostu boje się, że pewnego dnia go stracę...
OdpowiedzUsuń- A to akurat prawda. Zawsze wracali wyjątkowo zawiedzeni i opowiadali jak to pokazywałeś Scarlett kolejne konstelacje gwiazd, albo jak biegaliście po całej plaży... A oni, niedni pirac iwysłani przez swojego kapitana na tak ciężką misję, musieli biegać za wami, udają przy okazji, że wcale ich tam nie ma. Wtedy zrozuamiełm, że doskonale wiecie że stary ojciec puścił za wami swoich wiernych kamratów, bo którzy piętnastolatkowie tracili by czas na bieganie od brzegu do brzegu wiedząc, że są sami?
OdpowiedzUsuń- Przestań! Ty najchętniej wychowałbyś go na pirata! Na godnego następce kapitana, który ślepo będzie bronił piraciego kodeksu i statku! Tak jak ty to robisz! A ja nie chcę go stracić, rozumiesz?! Tak samo jak nie chce stracić ciebie! Każdego dnia zastanawiam się czy zostaniemy zaatakowani czy nie, czy twój ojciec zadarł z kimś potężniejszym niż on... Każdego dnia modlę się do tych, w których chyba nawet nie wierzę i błagam ich, żebyśmy mogli przybyć do portu, żeby wychować naszego syna! - wykrzyczała po czym przyłożyła dłonie do twarzy zastanawiając się po co powiedziała to wszystko. Przecież nawet tak nie myślała...
OdpowiedzUsuń- PRZESTAŃ! - krzyknęła ponownie po czym odwróciła się do niego plecami i ukryła twarz w dłoniach, czując na policzkach spływające gęsto łzy. Wiedziała doskonale, że nie powinna rozmawiać z Wiedźmą, bo to nigdy nie przynosiło niczego dobrego. Nie spodziewąła się jednak aż takiej reakcji Claudiusa na zaistniałą sytuację. Wiedziała, ze się zdenerwuje, ale żeby aż do tego stopnia? Mogła mu nie mówić, mogła rzucić się w wir dotychczasowych obowiązków, a rozmowa z Luną zniknęłaby pośród innych myślii, które kłebiły jej się w głowie.
OdpowiedzUsuń- Chciałem ic wtedy ściąć, bo to że wiedzieliście o tym, że jesteście śledzeni, wcale nie ułatwiało sprawy. Bóg jeden wie o ilu eskapadach nie wiedziałem. Dostałbym pewnie zawału serca, albo sprzedał dusze diabłu, byleby was tylko przywiązał do masztu mojego statku, tak żebym mógł mieć na was oko. - powiedział z rozbawieniem zerkając na niego z ukosa. Nie cciał ponownie poruszać tematu jego matki, bo najwyraźniej samo wspomnienie o niej sprawiało ból ukochanemu synowi. Chciał wiec dać mu czas na to, by sobie przypomniał.. Bądź pogodził się z faktem, że po prostu jej nie pamięta.
OdpowiedzUsuń- Ta przepowiednia została wypowiedziana już dawno temu! Wtedy kiedy po raz pierwszy spotkałam Wiedźmę i wcale nie byłam tam sama! Twój ojciec zabrał mnie do niej jak tylko przybiliśmy do portu! Wcale się o nią nie prosiłam! Tak samo jak prosiłam o to, by powiedzała kiedy i czy w ogóle będziemy mieli jakiekolwiek dziecko! A teraz chciałam po prostu dowiedzieć się czegoś więcej, żebym mogła go chronić! - powiedziała szybko wycierając mokre od łez policzki - Od dnia jego urodzin myślałam tylko i wyłącznie o tym co powiedziała mi ta kobieta! Na miłośc boską, zrozumiem mnie, Claudius!
OdpowiedzUsuń[Dziękuje za miłe przywitanie. Ja wątek chętnie, tym bardziej, że jak na razie z nikim nie piszę. Jesteś już raczej bardziej w temacie, więc powiedz, czy masz jakiś pomysł?]
OdpowiedzUsuń[Cath z tej strony.]
OdpowiedzUsuń[Dobra spoko, jeśli tobie pasuje. Chcesz zacząć? Proszę? :]
OdpowiedzUsuńLuna